O autorze
Anna Omielan - ur. 14. maja 1993r. w Dąbrowie Białostockiej pływaczka. Mistrzyni świata, wielokrotna mistrzyni Polski. Zawodniczka białostockiego Podlaskiego Stowarzyszenia Sportowego Osób Niepełnosprawnych „Start”. Pływa od dziecka. Pierwszy sukces osiągnęła w wieku 10 lat, zdobywając na zawodach jeden złoty i dwa srebrne medale. Następnie zdobywała laury na wielu imprezach w Polsce i zagranicą. Za swój największy dotychczasowy sukces uważa medale mistrzostw świata i występ na Paraolimpiadzie w Pekinie. Prowadzi liczne spotkania z młodzieżą podczas których uświadamia słuchaczy, że niepełnosprawność nie jest życiowym kalectwem, motywuje do szukania pasji i do działania. Ciężko pracuje i dąży do perfekcji. Najważniejszym celem sportowym jest dla niej teraz występ na Paraolimpiadzie w Rio de Janeiro.

Same korzyści z pływania. O tym, jak basen zastąpił mi brakującą nogę

Fot. materiały prasowe?Anna Omielan
Miałam 4 lata, kiedy lekarze stwierdzili, że będę mieć duże problemy z kręgosłupem. To było zaraz po wypadku, w którym straciłam nogę. Mówili, że nigdy nie będę mogła jeździć na rowerze i funkcjonować jak zdrowe dzieciaki. Wtedy rodzice zabrali mnie na basen.

Pierwsza wizyta na pływalni to strach, nie chciałam wejść do wody. Pomógł tata: zaczął pływać razem ze mną. Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo mylili się lekarze i jak dużo zrobili dla mnie moi rodzice.

Basen okazał się świetną formą rehabilitacji. Poczułam się bezpiecznie i nabrałam pewności siebie. W wodzie czułam się jak ryba, brakowało tylko skrzeli. Pływanie działa kojąco na kręgosłup, rozluźnia wszystkie mięśnie i usprawnia całe ciało. Ale dla mnie to była też kuracja psychiczna: na basenie mogłam spotkać osoby które - tak jak ja - miały niedoskonałości. Nareszcie czułam się normalnie, mogłam swobodnie porozmawiać i pożartować. Pozwoliło mi to zaakceptować siebie i poczuć się jak zdrowy człowiek.


Dzięki pływaniu teraz mogę swobodnie się poruszać, jeździć na rolkach, łyżwach, tańczyć i biegać. To rozrywka połączona z rehabilitacją. Dlatego bardzo gorąco polecam wszystkim, którzy mają problemy ze zdrowiem albo szukają dyscypliny sportowej, w której mogliby się realizować.

Na basenie można odpocząć, zrelaksować się po ciężkim dniu, a z drugiej strony zmęczyć się i poczuć ból mięśni. Ja wybieram to drugie, bo wysiłek działa na mnie uspokajająco. Trener mówi mi, że powinnam być bardziej skoncentrowana i skupiona, ale często zdarza mi się uciec gdzieś daleko myślami. Rozwiązuję wtedy swoje problemy i wyciszam się.


Podczas wysiłku fizycznego organizm wytwarza endorfiny, czyli hormony szczęścia. Ciało jest w ruchu, więc usprawniamy je, zapobiegamy kontuzjom i bólom - szczególnie bólom stawów. Jeśli chodzi o minusy, to pływanie rekreacyjne w zasadzie ich nie ma. Tylko w zimę trzeba uważać, żeby się nie przeziębić i dobrze wysuszyć po wyjściu z wody.

Z pływaniem wyczynowym jest trochę inaczej. Najgorsze jest wstawanie wcześnie rano. Dla mnie trening o 6.00 to prawdziwe wyzwanie. Codziennie przeżywam je na nowo, chociaż na plus muszę zapisać ćwiczenie charakteru i wytrwałości. Ciągłe przebieranie się i mycie też nie jest najprzyjemniejsze, ale przynajmniej taki z tego pożytek, że pływacy są najczystszymi ludźmi świata ;) Ale moment w którym stajesz na podium i dostajesz medal, wynagradza wszystkie trudności: te drobne i te wielkie. I już następnego dnia chce się wskoczyć do wody i płynąć po następne złoto.

Sport wyczynowy to też ciekawe wyjazdy, obozy, możliwość odwiedzenia wspaniałych miejsc. Dzięki pływaniu poznałam wiele niesamowitych osób, które codziennie dają mi siłę i energię, by wstawać i walczyć o lepsze jutro. Ten sport jest dobry dla każdego. Nieważny jest wiek, waga ani płeć.
Trwa ładowanie komentarzy...